Szerokie wody

Muzyka, którą grała Orkiestra Festiwalowa pod dyrekcją McCreesha jest bardzo trudna, jest w niej wiele skomplikowanych przesunięć rytmicznych, szybkie tempa, fragmenty wymagające ogromnego skupienia, dużej masy brzmieniowej. Z tym wszystkim zespół i dyrygent poradzili sobie bez zarzutu.


fot. Ł.Rajchert


Niedzielny koncert w Katedrze Polskokatolickiej, zatytułowany 11 września 2001 in memoriam, był jednym z lepszych koncertów tegorocznej Wratislavii. Rozpoczął go Konsul Stanów Zjednoczonych w Krakowie, którego przemówienie, z cytatem z wiersza Adama Zagajewskiego, przerosło wielokrotnie wystąpienia polskich polityków. Choć program wieczoru miał charakter okolicznościowy, ułożony został z dużym smakiem.

Złożyły się nań trzy utwory angielskie i jeden amerykański, co w kontekście dedykacji koncertu wydaje się oczywiste. Paul McCreesh dołożył wszelkich starań, by kompozycja amerykańska była jak najbliższa stylistycznie utworom angielskim, ale niestety wyraźnie odstawała od reszty programu, zarówno pod względem wagi, jak i rzemiosła kompozytorskiego. Na szczęście jednak nie było to zwykle w takich okolicznościach grywane Adagio Samuela Barbera, a jego Canzonetta na obój i smyczki. Usłyszeliśmy ją w pysznym wykonaniu Nicholasa Daniela, który jest bodaj najlepszym dziś oboistą na świecie. To muzyk, który dysponuje pięknym dźwiękiem i potrafi prowadzić frazę w sposób niezwykle wyrafinowany.

Po raz drugi na tegorocznym Festiwalu wystąpił skrzypek Henning Kraggerud, tym razem grając na altówce. W tej roli zaprezentował się równie znakomicie. Wykonał bardzo ciekawy utwór – Elegię na altówkę i smyczki Herberta Howellsa. Dzieło to należy do interesującego nurtu twórczości kompozytorów brytyjskich, poświęconego pamięci muzyków – ofiar I wojny światowej. Bardzo się cieszę, że Paul McCreesh po raz kolejny przybliżył wrocławskiej publiczności ten rozdział historii muzyki angielskiej.

Koncert rozpoczął się Fantazją na temat Thomasa Tallisa Ralpha Vaughana Williamsa – dla publiczności anglojęzycznej utworem bardzo znamiennym. To nie tylko przepiękna kompozycja, lecz także dzieło, które kilka lat temu zaistniało w szerszej świadomości odbiorców, ponieważ towarzyszy śmierci głównego bohatera w filmie Petera Weira Pan i władca: na krańcu świata. Stąd mocne skojarzenie Fantazji z motywem śmierci, końcem pewnej epoki.

W drugiej części wieczoru zabrzmiała wspaniała, monumentalna I Symfonia Edwarda Elgara, angielskiego Mahlera, zdecydowanie jednak bardziej „bombastycznego” i „imperialnego”, co mówię bez ironii. W ten sposób cały koncert spięty został klamrą muzyki dwóch najwybitniejszych twórców angielskich – Vaughana Williamsa i Elgara. Sądzę, że McCreesh zdołał wzbudzić w nas wyrzuty sumienia, ponieważ ta znakomicie napisana muzyka, której przecież jest prawdziwe morze, w ogóle nie jest wykonywana w naszych filharmoniach. To twórczość o dużej sile rażenia, bo porusza nie tylko koneserów, lecz także melomanów. A przy całej przystępności nie ma w niej nic z kiczu, czego nie da się powiedzieć o twórczości niektórych współczesnych kompozytorów angielskich, próbujących nawiązywać do swojej wielkiej tradycji symfonicznej.

Paul McCreesh prowadził Orkiestrę Festiwalową, która składała się przede wszystkim z muzyków orkiestry Filharmonii Wrocławskiej i zespołu Leopoldinum, wzmocnionych dęciakami z Chetham’s School. Muzyka, którą grali, jest bardzo trudna, jest w niej wiele skomplikowanych przesunięć rytmicznych, szybkie tempa, fragmenty wymagające ogromnego skupienia, dużej masy brzmieniowej. Z tym wszystkim zespół i dyrygent poradzili sobie bez zarzutu. Nie było ani chwili wahania, niepewności. Co więcej, Fantazja na temat Thomasa Tallisa Vaughana Williamsa zabrzmiała w kontekście angielskiej muzyki XVI wieku znacznie bardziej stylowo, niż występ Gabrieli Consort dnia poprzedniego. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że problem nie leży po stronie dyrygenta, ale w niedoskonałościach jego zespołu wokalnego. Sądzę, że śpiewacy ci popadli w rutynę, zaś tworzenie ad hoc zespołów takich jak Orkiestra Festiwalowa takiej rutynie zapobiega.

Odnoszę wrażenie, że Paul McCreesh, w przeciwieństwie do innych dyrygentów, którzy wyszli od muzyki dawnej, wcale nie ma ochoty już do niej wracać. W Polsce wciąż jest z nią kojarzony, ale w Europie – coraz rzadziej. Wydaje mi się, że od kilku lat dyrygent ten niedwuznacznie daje nam do zrozumienia, że coraz chętniej wypływa na szerokie wody muzyki XIX i XX wieku. Zmienił się nawet styl jego dyrygowania – dziś bardziej zamaszysty, o technice nastawionej na duży zespół symfoniczny. Dużo lepiej więc wypada, prowadząc orkiestrę niż chór kameralny. Być może McCreesh zdecyduje się na odejście od muzyki epok wcześniejszych. Jak na dyrygenta jest przecież stosunkowo młody i ma przed sobą co najmniej 30 lat kariery. Będę z ogromną ciekawością czekać jego kolejnych występów w programach symfonicznych.

Żałuję drugiej części niedzielnego wieczoru, podczas której na placu budowy Narodowego Forum Muzyki Chór Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Agnieszki Franków-Żelazny zaprezentował Lamentationes – nowy utwór Pawła Łukaszewskiego. W moim odczuciu był to nie tyle koncert, ile wieczór pamięci poświęcony prof. Stefanowi Kuryłowiczowi, osobie o ogromnych zasługach dla muzycznego Wrocławia. Było to wydarzenie osobne nie tylko ze względu na miejsce, w którym się odbywało, lecz także z powodu obecności wdowy po prof. Kuryłowiczu. Ofiarą tych okoliczności padł utwór Łukaszewskiego i nie podejmuję się ocenić prawykonania tego dzieła w takich warunkach: na świeżym powietrzu, wśród źle rozstawionych mikrofonów, które zbierały głosy zaledwie kilkorga śpiewaków. Rozumiem intencje i cel, ale osoba prof. Kuryłowicza, a także samego kompozytora zasługiwały na lepsze potraktowanie.

Notował pm


Dorota Kozińska – publicystka, krytyk muzyczny, pracuje w dwutygodniku „Ruch Muzyczny”.


Powiązane koncerty
 
Nowy Jork 11 września 2001 in memoriam
11.09, 19:00
Wrocław, Katedra Polskokatolicka św. Marii Magdaleny, ul. Szewska 10
 
Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans
50-106 Wrocław, Rynek 7, Pasaż pod Błękitnym Słońcem
tel. (+4871) 330 52 10, 330 52 11, fax 330 52 12
e-mail: office@wratislavia.art.pl