Monumentalne, dramatyczne, pełnokrwiste: takie było niedzielne oratorium Eliasz Feliksa Mendelssohna-Bartholdy’ego w brawurowej, świetnie przygotowanej interpretacji międzynarodowego grona solistów i angielskich zespołów z udziałem Chóru Filharmonii Wrocławskiej pod dyrekcją Paula McCreesha.
fot. Ł.Rajchert
Było to wykonanie porywające, godne wielkiego finału. W czasach dyrekcji artystycznej nieocenionego w historii Festiwalu Wratislavia Cantans Tadeusza Strugały słuchacze byli przyzwyczajeni do małego, lekkiego „deseru” na zakończenie imprezy w postaci jakiegoś kameralnego, dowcipnie pomyślanego koncertu. Obecny dyrektor artystyczny Wratislavii, Paul McCreesh, inaczej podchodzi do koncepcji finału Festiwalu, najwyraźniej preferując mocno wybrzmiewające, potężne akordy, które „wieńczą dzieło”. Trzeba przyznać, że taka konwencja sprawdziła się doskonale, oratorium Eliasz efektownie i z rozmachem zamknęło 46. Festiwal.
Swoją wymowę posiadał również fakt, że bezpośrednio przed niedzielnym finałem brytyjsko-polski Eliasz został wykonany w lipskim Gewandhausie, a więc w miejscu tak blisko związanym z Feliksem Mendelssohnem-Bartholdym. Po Lipsku zawitał do Wrocławia, a muzyka Mendelssohna raz jeszcze przekonała chyba nas wszystkich, że idealnie wpisuje się – i to od szeregu już lat – w oratoryjną formułę Festiwalu Wratislavia Cantans. Oby była tu obecna jak najczęściej, nie tylko w postaci oratoriów czy Symfonii „Lobgesang”, lecz także pieśni, psalmów czy hymnów.
Oratorium Eliasz to dzieło, które wymaga doskonale sprawnego chóru, świetnej, czujnej orkiestry, wyrazistych solistów i dyrygenta zdolnego nadać obszernej partyturze odpowiedni kształt i dramaturgię. Szczęśliwie w niedzielny wieczór w katedrze św. Marii Magdaleny wszystkie te warunki zostały spełnione w stopniu najwyższym. Stworzona przez znajdującego się u szczytu swego geniuszu Mendelssohna oratoryjna opowieść o biblijnym proroku została we Wrocławiu przedstawiona w całej swej bogatej palecie barw, a przy tym w sposób zwarty i dramatyczny. Imponujące były chóry, już od pierwszego taktu zachwycające monumentalizmem i brzmieniem niemal jak ze skały. Nie zatracały przy tym czytelności, a nawet śpiewności polifonicznych planów, chórzyści przekonująco ukazali kunszt kompozytora. Z pewnością wielka w tym zasługa znakomitego Gabrieli Consort, ale też potrafiącego nawiązać z nim udany dialog Chóru Filharmonii Wrocławskiej. Wyłaniające się od czasu do czasu z chórów mniejsze ansamble także urzekały liryzmem, jak choćby w kwartecie Aniołów.
Nadanie całości odpowiedniej dramaturgii udało się dyrygentowi, dysponującemu równie świetną jak chór orkiestrą. Paul McCreesh potrafił w sposób niezwykle malarski podkreślić najważniejsze momenty dzieła, warto tu wspomnieć o chwili wskrzeszenia syna wdowy przez proroka. Była w tej scenie dramatyczna emocja zrozpaczonej matki i świetnie wydobyta przez nagłe przyspieszenie żywiołowa radość chwili wskrzeszenia. W licznych i efektownych kulminacjach chór i orkiestra dzielnie radziły sobie z trudną akustyką kościoła, w zakończeniu pierwszej części nagła i precyzyjna kaskada dźwięków skrzypiec budziła uznanie dla kunsztu orkiestry. Instrumentaliści popisali się też piękną barwą poszczególnych grup.
Nie byłoby tego sukcesu bez kunsztu starannie dobranych przez dyrygenta solistów. Cały kwartet wywiązał się przekonująco ze swych zadań. Austriacki baryton Florian Boesch udźwignął z powodzeniem trudy partii Eliasza, stworzył wyrazistą, sugestywną sylwetkę proroka. Nie może więc dziwić entuzjastyczne przyjęcie interpretacji Eliasza przez publiczność, która na stojąco długo oklaskiwała wykonawców. Poczuliśmy prawdziwy, znajomy smak tego festiwalu, smak muzyki, która jest jego znakiem rozpoznawczym od ponad czterdziestu lat. Ten znak firmowy może być w przyszłym roku jeszcze bardziej gorący, jeśli Wratislavia Cantans przypomni sobie o młodych słuchaczach i pofolguje im, wprowadzając odpowiedni system tanich wejściówek. Uczniowie i studenci natrafili pod tym względem na prawdziwy „szlaban”, a zapewniam, że warto, by Festiwal zainwestował w grupę przyszłych, wiernych wielbicieli.
Artur Bielecki – muzykolog, dziennikarz, krytyk muzyczny.
Powiązane koncerty |
|
|
F. Mendelssohn-Bartholdy – Eliasz |
| 18.09, 19:00 | |
| Wrocław, Katedra Polskokatolicka św. Marii Magdaleny, ul. Szewska 10 | |






























































