Śpiew, recytacja, gra na harfie, starannie wystudiowane gesty, teatr jednego aktora. Mam nadzieję, że powtórzy się cud. Czekam na nocny koncert, którym Benjamin Bagby otworzy festiwal.
„Czy pamiętasz wykład Benjamina w Starym Sączu?”. Moi znajomi „od muzyki dawnej” dzielą się na tych, którzy na nim byli i tych, co żałują, że nie znaleźli się we właściwym miejscu o właściwej porze. A wykład dotyczył właśnie pamiętania – pamięci, w której przed wiekami człowiek potrafił przechowywać wiele godzin muzyki, kilometry tekstu, wszystko, co dziś trzymamy w bibliotekach lub z ulgą zrzucamy na dysk komputera. Zapisując zapominamy, zwalniamy się z pamiętania…
W zakamarkach mojej pamięci staram się odnaleźć wszystkie spotkania z Benjaminem, kolejne seminaria w Starym Sączu i Jarosławiu na festiwalach „Pieśń naszych korzeni”, na których uczył nas śpiewać, tłumaczył muzykę i jej miejsce w średniowiecznym świecie, opowiadał o rekonstrukcji najdawniejszych instrumentów – fletu z kości łabędzia nie zapomnę do końca najdłuższego życia! Imponująca wiedza, erudycja, pasja, piękny głos i aktorski talent. Amerykanin, który przyjechał na stary kontynent by, jak się potem okazało, pokazywać nam nasze muzyczne korzenie.
Pamiętam wszystkie koncerty i powracające podczas nich wrażenie, że przechodzę na drugą stronę lustra, że ożywa znany tylko z książek świat, a ja bezwiednie staję się jego częścią.
Gdy 15 lat temu w jarosławskiej synagodze Benjamin przedstawiał z pamięci niezliczone strofy eposu Beowulf, robił to tak sugestywnie, że ulegając magii poczułam, że zaczynam rozumieć pogańsko brzmiący język i opowiadane w nim krwawe historie sprzed półtora tysiąca lat. Śpiew, recytacja, gra na gotyckiej harfie, starannie wystudiowane gesty, teatr jednego aktora. Mam nadzieję, że powtórzy się cud. Czekam na nocny koncert, którym otworzy festiwal. Jeden człowiek i jego sztuka na początek festiwalu, kojarzonego z potężnym brzmieniem chórów i siłą wielkich oratoriów. Nie mam wątpliwości, że to dobry pomysł, że na przekór obsadzie będzie to bardzo mocny akcent.
Na niedzielnym koncercie Benjamin Bagby z zespołem Sequentia wykonywać będzie muzykę paryskiej szkoły Notre-Dame. Ten temat wprowadzą dzień wcześniej Anglicy z Orlando Consort. Takiej szansy zmarnować nie można, obecność na obydwu koncertach jest absolutnie obowiązkowa! Dla początkujących mam łatwe zadanie w stylu „znajdź trzy różnice”. Proszę porównać, jak będą muzycy stali, jaki będą mieć ze sobą kontakt, a nawet i to, ile będzie pulpitów. Szczegóły kryją głębszy sens. Benjamin Bagby wnikliwie, z wielką wrażliwością, jak we wspomnianym wykładzie o pamiętaniu, wchodzi zawsze w skórę ludzi, którzy wykonywali przed wiekami interesujący go repertuar. „Klerycy przykatedralnej szkoły Notre-Dame mieli w uszach tylko jeden dźwięk – swój wspólny śpiew”, powiedział kiedyś Benjamin. Proste i genialne. Jedno zdanie, które dotyka sedna problemu, rzeczy oczywistej, która z naszej hałaśliwej perspektywy mogłaby ujść naszej uwadze. To był wspólny śpiew, śpiew wspólnoty, a nie solistów. Jak zbliżyć się do ideału, jak dotknąć sytuacji codziennej praktyki tamtego wspólnego śpiewu? Na przykład stając przy jednym pulpicie…. Oczywista oczywistość.
Magdalena Łoś – muzykolożka, krytyk muzyczny, dziennikarka Redakcji Muzycznej Programu 2 Polskiego Radia.
Powiązane koncerty |
|
|
Beowulf |
| 02.09, 24:00 | |
| Wrocław, Filharmonia Wrocławska, ul. Piłsudskiego 19 | |
|
Głosy z Sanktuarium „na wyspie”: śpiewy paryskich eklezjastów (1180-1230) |
| 04.09, 19:00 | |
| Wrocław, Katedra Polskokatolicka św. Marii Magdaleny, ul. Szewska 10 | |

























