Przed wielu laty, na początku swej kariery, Yehudi Menuhin powiedział podobno, że Sonaty i partity na skrzypce solo Jana Sebastiana Bacha to Stary Testament muzyki skrzypcowej, zaś Kaprysy Nicolò Paganiniego to Testament Nowy. Jak w takim razie nazwać Sonaty na skrzypce solo ucznia Henryka Wieniawskiego, Eugène’a Ysaÿe’a? Może po prostu „katechizmem współczesnego skrzypka”?
Katechizm ten składa się z sześciu części. Powstał na początku lat 20. XX wieku, a muzyka, która go wypełnia, jest specyficznie wyrafinowanym, bo niezwykle indywidualnym igraniem ze skrzypcową i nie tylko skrzypcową tradycją. Jeśli jednak spodziewamy się banalnych przez swoją bezpośredniość odwołań do wiolinistyki, srodze się zawiedziemy. Oto w czasach, gdy triumfy święcił jeden z najgenialniejszych skrzypków wszechczasów, ale też kompozytorski kuglarz jakich mało, Fritz Kreisler, gdy produkował tony miniatur pisanych „w stylu” Boccheriniego, Couperina, Pugnaniego czy Vivaldiego, Eugène Ysaÿe w zaciszu swojej pracowni, z podziwu godną ignorancją dla ckliwego blichtru dziełek, którymi raczyli publikę pogrobowcy romantycznych wirtuozów-kompozytorów, stworzył świat całkowicie osobny i niepowtarzalny.
Tak więc muzyka Sonat na skrzypce solo całkowicie świadomie i niezwykle głęboko osadzona jest w wielkiej wiolinistycznej przeszłości i teraźniejszości. To tu, to tam odzywają się motywy i współbrzmienia a to z Bacha, a to z Enescu, a to znów – cóż za ironia! – z Kreislera. Wiele też w tej muzyce odniesień do świata pozadźwiękowego. Choćby w pierwszej części Sonaty piątej odmalowany został poranek, zaś w części drugiej – wiejski taniec, który, w zamierzeniu kompozytora przywodzić ma na myśl obrazy dawnych mistrzów holenderskich. Jeszcze ciekawszy wydaje się rozdział czwarty „katechizmu” op. 27. Dedykowany został… Fritzowi Kreislerowi. Choć znane są krytyczne uwagi, jakie Ysaÿe często-gęsto kierował pod adresem kolegi, nie ulega wątpliwości, że obaj cenili się nawzajem, choć żaden nigdy nie ośmielił się – a też zapewne nie miał ochoty – wkroczyć w świat swego muzycznego adwersarza. Jak łatwo się domyślić, belgijskiego skrzypka drażniła najbardziej nadmierna, wręcz kiczowata słodycz gry wiedeńskiego wirtuoza. Jednak wbrew temu – a może właśnie po to, by i tą konwencją się zabawić – Ysaÿe w Sonacie czwartej nawiązał właśnie do wiedeńskiego fin de siècle’u i skrzypcowych miniatur Kreislera.
Najpopularniejsza, jednoczęściowa i najczęściej grywana na koncertach jest Sonata trzecia, napisana z myślą o rumuńskim geniuszu skrzypiec, George Enescu. Jej podtytuł to „Ballada”. Jak z Chopina. Albo przeciw Chopinowi. A może to ballada o Bachu? Sonata druga, dedykowana innemu gigantowi skrzypiec tamtych czasów – Jacquesowi Thibaud – jest może najbardziej fascynującym dialogiem z tradycją. Wszak to tradycja Bachowska! Wszystko wyjaśnia część pierwsza zatytułowana Obsesja. Przy czym słowo „obsesja” należy rozumieć tu dosłownie. Ysaÿe cytuje fragment Partity E-dur na skrzypce solo Bacha. I cytuje zaiste obsesyjnie. Całość zdominował jednak temat średniowiecznej sekwencji Dies irae, którą znamy z tylu opracowań Mszy za zmarłych. Cóż to za pomysł, by motywowi z najpogodniejszej, najbardziej tanecznej Bachowskiej Partity kazać rozbrzmiewać w Dzień gniewu! Niech każdy na własną rękę tłumaczy sobie tę aluzję. Oraz ciąg dalszy utworu, na który składają się Melancholia, Taniec cieni i Taniec furii…
Oto tylko część fascynującego i – w jakimś sensie – postmodernistycznego skrzypcowego „katechizmu” XX wieku. Kto kiedykolwiek i gdziekolwiek słyszał go w całości na koncercie, ten szczęściarz. Kto nie słyszał – musi posłuchać tym razem. Wysmukłe sklepienia dostojnej wrocławskiej kolegiaty uniosą te dźwięki wysoko w przestworza. My ulecimy wraz z nimi.
Piotr Matwiejczuk – muzykolog, krytyk muzyczny, dziennikarz Programu 2 Polskiego Radia, współpracownik Teatru Wielkiego – Opery Narodowej.
Powiązane koncerty |
|
|
Henning Kraggerud – recital skrzypcowy |
| 08.09, 21:30 | |
| Wrocław, Kolegiata Świętego Krzyża i św. Bartłomieja, pl. Kościelny | |
|
Henning Kraggerud – recital skrzypcowy |
| 09.09, 19:00 | |
| Bolesławiec, Kościół pw. Wniebowzięcia NMP i św. Mikołaja, ul. Kościelna 3 | |
|
Nowy Jork 11 września 2001 in memoriam |
| 11.09, 19:00 | |
| Wrocław, Katedra Polskokatolicka św. Marii Magdaleny, ul. Szewska 10 | |


























