NIEDZIELA 18.09

Chór Filharmonii Wrocławskiej
Gabrieli Consort & Players
Rosemary Joshua – sopran
Ann Hallenberg – mezzosopran
Robert Murray – tenor
Florian Boesch – bas
Paul McCreesh – dyrygent


Program:
F. Mendelssohn-Bartholdy – Eliasz

Ramona Słobodzian


Zainteresowanie muzycznymi skarbami przeszłości w pewien sposób determinowało całe życie Feliksa Mendelssohna. Jako starannie wykształcony młodzieniec wcześnie poznał dzieła dawnych mistrzów, dość prędko także, jak na „cudowne dziecko” przystało, zaczął bawić się formą i wprowadzać w życie nauki płynące z traktatów objaśniających tajniki kontrapunktu i harmonii. W zbiorowej niemal świadomości funkcjonuje także opinia, jakoby wyłącznie dzięki niemu świat poznał Pasję Mateuszową Bacha, którą jako dwudziestolatek odważnie i po raz pierwszy po stu latach poprowadził w berlińskiej Singakademie. Choć bez wątpliwości spuścizna Johanna Sebastiana przetrwałaby i bez interwencji Mendelssohna, jasne jest, iż twórcę Pieśni bez słów można uznać za prekursora tak dziś powszechnej fascynacji historycznymi praktykami wykonawczymi i pierwszego entuzjastę tzw. muzyki dawnej. Pamięć o dokonaniach mistrzów towarzyszyła Mendelssohnowi na każdym kroku, a w sposób szczególny podczas muzycznych podróży do Londynu Händla czy miast Haydna i Beethovena. Nadzwyczajne umiłowanie barokowej muzyki oratoryjnej sprawiło, że Mendelssohn zapragnął zmierzyć się z gatunkiem, tworząc dzieło własne.

Oratorium Paulus spotkało się ze znakomitym przyjęciem w Birmingham, gdzie miało swą premierę w 1832 roku, a dla kompozytora stało się jasne, że angielska publiczność dzieło traktuje jako młodszego brata Mesjasza i Judy Machabeusza. Hector Berlioz stwierdził niegdyś, że Anglicy widzieli w Mendelssohnie „półtora Händla” i opinia ta wydaje się słuszna. Z odważnym i nieskromnym zamiarem powtórzenia sukcesu swego pierwszego oratorium Mendelssohn nosił się przez kilka lat. Rozmaite okoliczności życiowe spowodowały jednak, że pomysł mógł zrealizować o wiele później i to nie pod wpływem romantycznego w duchu natchnienia i wielkiej improwizacji, a na konkretne zlecenie Josepha Moore’a i na potrzeby festiwalu w Birmingham. O tym, że bohaterem kolejnej wielkiej formy będzie Eliasz – prorok czczony przez trzy wielkie religie monoteistyczne, bezkompromisowy rewolucjonista i, rzec by można, romantyczny bohater z krwi i kości – Mendelssohn zdecydował wcześniej. Przez lata jednak, jak wspomniano, do tematu nie wracał, choćby z tego prozaicznego powodu, że nie znalazł się nikt, kto serio zechciał podjąć się skonstruowania niełatwego w treści libretta. Czyniono rozmaite próby, jednak ostatecznie biblijne Księgi Królewskie, z których poznajemy historię Eliasza, na potrzeby oratorium opracował sprawdzony już przy okazji Paulusa Julius Schubring. Intensywna, równoległa praca nad tekstem i muzyką trwała przez kilka miesięcy – obaj twórcy ściśle ze sobą współpracowali, czego dowody przynosi obfita korespondencja z tego czasu, w której można przeczytać dyskusje na temat detali fabularnych czy merytorycznych typu: Czy Elizeusz mógłby śpiewać sopranem, „bo zdaje się, że był jeszcze chłopcem” – pytał Mendelssohn, na co Schubring odpowiadał: „Twoje pytanie czy Elizeusz może śpiewać sopranem jest śmieszne (…) ten kto orze pługiem ciągnionym przez dwanaście zaprzęgów wołów, nie jest dzieckiem”. I tak dalej. Wreszcie ukończono libretto oparte na Biblii Lutra, jednak do wykonania w Birmingham konieczny był angielski przekład. Doskonałym translatorem okazał się William Bartholomew i jego wersję usłyszymy na dzisiejszym koncercie.

Tworząc Eliasza, oratorium wielowątkowe i wieloosobowe, Mendelssohn zdawał sobie sprawę, że może wpaść w pułapkę nadmiernej „operowości” dzieła, ale zarazem nie chciał, by oratorium zamieniło się w monotonną opowieść. Mimo ingerencji w biblijny tekst, nie udało się uniknąć chaosu i uzyskać płynnej akcji, jednak tok muzycznej opowieści jest zrozumiały i logiczny, a dramaturgia niekiedy tylko luźno ze sobą powiązanych scen przekonuje za sprawą licznych ansambli wokalnych (od duetu do kwartetu), które prowadzą akcję. W efekcie mamy kompozycję zróżnicowaną, plastyczną, dynamiczną, wyrazistą i niezwykle sugestywną. Premierowe wykonanie poprowadził oczywiście sam Mendelssohn – entuzjastyczne przyjęcie dzieła: wiwaty tłumów, grzmiące oklaski, orgiastyczny niemal szał uniesień spowodowało, że nawet nieprzychylni z zasady krytycy nie mogli nie zgodzić się z publicznością, że oto pojawiło się dzieło wybitne, które, dodajmy mimochodem, spotkało się na festiwalu z lepszym przyjęciem niż wykonywany w tym samym czasie Mesjasz Händla, Stworzenie świata Haydna i Missa solemnis Beethovena.

Treść oratorium oscyluje wokół typowego starotestamentowego tematu zbrodni i kary oraz nawrócenia i odkupienia win. Zbrodnią w tym wypadku jest grzeszne życie króla Achaba i jego poddanych, karą – kilkuletnia susza zesłana przez Boga na ziemię; do nawrócenia wzywa wysłany do króla Eliasz, ale ta sprawa jest już indywidualnym wyborem tak władcy, jak i jego poddanych.

Dzieło rozpoczyna się apokaliptycznym w treści prologiem, w którym prorok Eliasz – z hebrajskiego Elijahu [Bogiem moim jest Jahwe] – zapowiada kilkuletnią suszę. Kulminacją następującej po nim fugowanej uwertury jest dramatyczny okrzyk chóru, akt strzelisty wyrażający prośbę i zarazem niedowierzanie – czy Bóg naprawdę chce unicestwić swój lud? Chóralne błagania multiplikuje duet sopranów. Obadiasz, zarządca pałacu króla Achaba, przypomina jednakże: nie szaty, a swoje serca powinien rozdzierać lud, który zbłądził. Bóg jest miłością i dobrocią – śpiewa w arcylirycznej arii Obadiasz – znajdziemy go, gdy zadamy sobie trud poszukiwań. Lud jednak stracił wiarę. Tymczasem Eliasz zmierza do potoku Karith, gdzie czuwają nad nim aniołowie, potem zaś do domu wskazanej przez Boga wdowy w Sarepcie, w którym ma pozostać aż do momentu zesłania przez Boga deszczu. Duety wdowy i Eliasza to przejmująca dyskusja o sile wiary w obliczu tragedii: wątpiąca w moc Boga matka, która utraciła syna, prosi Eliasza o pomoc – mimo, albo właśnie za przyczyną swej rozpaczy. Bóg wysłuchuje błagalnej modlitwy, a chór konkluduje: „Szczęśliwy, kto słucha Pana i ścieżkami jego idzie”. Kolejne sceny części pierwszej dzieła ukazują konfrontację Eliasza z królem Achabem, wyznawcą bóstwa Baala: mężczyźni oskarżają się wzajemnie i polemizują na temat autentyczności wyznawanej przez siebie wiary. Wreszcie ustalają: Bogiem prawdziwym okaże się ten, który przyjmie stos ofiarny, rozpalając go płomieniem. Kapłani Baala błagają swego bożka o cud, jednakże to stos Eliasza płonie. Wydarzenie poprzedza piękny chorał, w którym kwartet solistów zapewnia Eliasza o przychylności i łasce Boga („Przedstaw swą sprawę Panu”). Płonący stos Eliasza wzbudza w tłumie radość i nadzieję: chór śpiewa pieśń dziękczynną („Pan, nasz Bóg jest jedynym Bogiem i nie ma innych bogów obok niego”). Eliasz wraz z Obadiaszem błagają o deszcz, który wreszcie się pojawia. Dziękczynny hymn zamyka część pierwszą oratorium. Druga rozpoczyna się rozbudowaną arią sopranową, przypominająca ludowi o jego powinnościach: „Słuchaj Izraelu, słuchaj głosu Pana! Byś pamiętał o jego przykazaniu!”. „Nie obawiaj się, mówi nasz Bóg, jestem z tobą” – kontynuuje chór. Lecz wkrótce król Achab powraca do dawnych praktyk, a Królowa buntuje lud, który decyduje, że Eliasz musi umrzeć. Ostrzeżony przez Obadiasza prorok wyraża swoją rozpacz w rozpoczynającej się słowami „Tego już dość!” dramatycznej arii, w której prosi, by Bóg pozwolił mu umrzeć. Ten jednak ma dla Eliasza inny plan: prorok będzie wędrował przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, by dotrzeć do góry Horeb. Eliasza ogarniają wątpliwości, ale chór zachęca: „Kto wytrwa do końca, zbawiony będzie”.

Eliasz bywa nazywany największym oratorium XIX wieku. Dzieło schyłkowe Mendelssohna, muzyczny testament, dzieje choroby i zmagania się z samym sobą, próba sił, konfrontacja z nadchodzącą śmiercią, której bliskość – zwłaszcza po śmierci ukochanej siostry – odczuwał. To wszystko jest w Eliaszu. Ale także cały geniusz przedwcześnie zgasłego twórcy: zapis i przedsmak tego, co jeszcze mógł stworzyć; perfekcyjna znajomość polifonii, umiłowanie przeszłości i niebywała umiejętność posługiwania się jej zdobyczami w sposób nowatorski, nienaśladowczy, choć o epigonizm posądzało Mendelssohna wielu zawistników. Eliasz to też geniusz jego muzycznej i literackiej wyobraźni, judaistyczno-chrześcijańska pieśń pochwalna, ekumeniczny ukłon, łabędzi śpiew, dziękczynienie. Dzieło liryczne, epickie, dramatyczne; subtelne, wstrząsające, irytujące; anachroniczne i nowatorskie; paradoksalnie sprzeczne – do pogodzenia. Rewolucyjne jak wszystkie założenia ideologiczne romantyzmu, doskonale piękne jak proporcje klasycyzmu.

18.09.2011 | godz. 19:00
Wrocław, Katedra Polskokatolicka św. Marii Magdaleny, ul. Szewska 10
Międzynarodowy Festiwal Wratislavia Cantans
50-106 Wrocław, Rynek 7, Pasaż pod Błękitnym Słońcem
tel. (+4871) 330 52 10, 330 52 11, fax 330 52 12
e-mail: office@wratislavia.art.pl
BIP